Zgaduję, że gdybym w tamtej chwili nie była na dragach, powiedziałabym to trochę inaczej, niestety tak nie było. Teraz się tego wstydzę, ale wtedy było to dla mnie zwyczajne
- Co tu robisz pizdo, to moja chatka!- Krzyknęłam jej prosto w twarz i zaczęłam się śmiać. Philip patrzył się na mnie, a Sheo próbował mnie uspokoić, niestety na marne.
- No kurwa pytam się co tu robisz za dziwkę?! - Krzyknęłam jeszcze głośniej, Sheo zakrył mi usta swoją dużą ręką.
- Przepraszam, przesadziła z accodinem i jeszcze popiła wódką a to jej 3 raz na dragach. Ma na imię Ellie i normalnie nie jest aż tak jebnięta, a ja jestem Sheo - Powiedział z niepokojąco szczerym uśmiechem, i wyciągnął do niej dłoń.
- Tak, okej rozumiem - roześmiała się lekko.
- A ja jestem Effy - Wyciągnęła do mnie rękę, i uścisnęłam ją nie chętnie.
Nie odzywałam się do Philipa cały wieczór, bo byłam na niego zła z powodu Effy. Teraz nie rozumiem mojego wcześniejszego zachowania. Cały czas przy niej siedział, i opowiadali sobie jakieś banalne dowcipy.
Kiedy wreszcie dobiegła godzina 21, rozpaliliśmy ognisko, i zaczęliśmy smażyć parówki na hot-dogi na kolację. Jak zwykle smażyłam ale nic nie zjadłam. Zawsze tak było.
- Znowu nic nie jesz, zapewniałaś nas że wyszłaś z Anoreksji, będziesz musiała iść do tego pieprzonego specjalisty. - Powiedział Sheo
- Nie ma nawet mowy, nie pójdę do pierdolonego psychologa, możesz tylko pomarzyć. - Odpowiedziałam, po czym zaczęła się przerażająca cisza.
Po 10 minutach milczenia Philip zaproponował
- idziemy na spacer?
- ok - odpowiedziałam
- a wy? - zapytał radośnie
- możemy iść - odpowiedzieli jednocześnie tak zgranie, że przez chwilę myślałam że się na to zgrali.
Wzięłam torbę na ramię i wyruszyłam w las. Gadaliśmy na prze różne tematy. W końcu wyciągnęłam paczkę nie rozpakowanych papierosów ''Malboro", wyjęłam zapalniczkę i zapaliłam. Przez wiatr miałam lekki problem z podpaleniem papierosa, ale w końcu mi się udało.
Widząc ten gest zapalenia Effy po chwili zapytała
- a tak właściwie, ile masz lat?
- czternaście - odpowiedziałam znudzona tematem.
Odpowiedziała zdziwioną miną, przez krótką chwilę byłam z siebie dumna, że wyglądam bardziej dorośle niż myślałam.
- A ty?- zapytałam jednocześnie zaciągając się papierosem
- szesnaście - odpowiedziała z takim samym znudzeniem jak ja wcześniej, przy okazji szukając jak się domyślałam zapalniczki.
Nic nie powiedziałam tylko podpaliłam jej zapalniczkę.
- Dzięki - powiedziała wydmuchując dym z ust.
- Nie chcemy sie wtrącać, ale jest już 24 i chce mi się spać, wracamy? - Zapytał cicho Sheo
- No, ja też jestem lekko zaspana - odpowiedziałam
- Wracajmy - Odpowiedziała Effy za Philipa
Po powrocie do naszej chatki otworzyłam drzwi wsuwką, ponieważ zgubiliśmy już jakiś miesiąc temu nasz klucz. Chatka była na prawdę prowizoryczna, i sprawiała wrażenie jakby miała zaraz się zawalić, jednak taka nie była. Było w niej na prawdę ciepło, pomimo że była też dosyć mała. Położyłam się w ubraniu przytulając się do Sheo. Właściwie nie wiem czemu się do niego przytuliłam, ale czułam się samotna, leżąc po środku pokoju pod śpiworem.
Szybko zasnęłam, aż w środku nocy zobaczyłam kogoś kto zbliżał się w naszą stronę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz